Dlaczego niby? Ano dlatego choćby, że to rzecz świeża, potężna, pozwalająca nie tylko na prostackie startowanie systemów, ale też choćby pisanie skryptów umożliwiających elastyczne projektowanie ekranu bootowania.
Oczywiście, istnieje kilka gotowych już rozwiązań, takich jak DebianLive, czyli oficjalny debianowy kreator obrazów, BootCD i inne. Mają one jednak wszystkie cechy, które niekoniecznie muszą każdego kontentować. Ot, choćby live-helper z pakietu DebianLive, to potężne narzędzie, pozwalające na spory stopień kustomizacji budowanej przez siebie dystrybucji. Wada? Tworzenie odbywa się przez edycję zbioru kilku plików konfiguracyjnych, których charakterystyk trzeba po prostu się nauczyć. O ile stworzenie w miarę klasycznego, niespecjalnie zmodyfikowanego obrazu nie stanowi większego problemu, to już jego dostosowanie do wymagań twórcy zmusza do żmudnego ślęczenia nad dokumentacją projektu. Ja dałem sobie z tym spokój.
Proponuję inne rozwiązanie:
- debootstrap
- chroot
- mkisofs
- squashfs
- i trochę pracy własnej, ale wcale nie tak dużo