piątek, 5 lutego 2010

Debian LiveCD z Grub2

Szukałem i szukałem, ale jakoś nie udało mi się znaleźć w Internecie jednego, spójnego w miarę przepisu na stworzenie obrazu LiveCD Debiana z GRUBem2 w roli boot managera. Zwyczajowo startowania systemu stosowany jest SYSLINUX, explicite ISOLINUX, ale przecież mając do dyspozycji nowe wydanie GRUBa, nie można go nie użyć.

Dlaczego niby? Ano dlatego choćby, że to rzecz świeża, potężna, pozwalająca nie tylko na prostackie startowanie systemów, ale też choćby pisanie skryptów umożliwiających elastyczne projektowanie ekranu bootowania.

Oczywiście, istnieje kilka gotowych już rozwiązań, takich jak DebianLive, czyli oficjalny debianowy kreator obrazów, BootCD i inne. Mają one jednak wszystkie cechy, które niekoniecznie muszą każdego kontentować. Ot, choćby live-helper z pakietu DebianLive, to potężne narzędzie, pozwalające na spory stopień kustomizacji budowanej przez siebie dystrybucji. Wada? Tworzenie odbywa się przez edycję zbioru kilku plików konfiguracyjnych, których charakterystyk trzeba po prostu się nauczyć. O ile stworzenie w miarę klasycznego, niespecjalnie zmodyfikowanego obrazu nie stanowi większego problemu, to już jego dostosowanie do wymagań twórcy zmusza do żmudnego ślęczenia nad dokumentacją projektu. Ja dałem sobie z tym spokój.

Proponuję inne rozwiązanie:
  • debootstrap
  • chroot
  • mkisofs
  • squashfs
  • i trochę pracy własnej, ale wcale nie tak dużo

czwartek, 4 lutego 2010

Na dobry początek

Jednego bloga już mam. Poświęcony jest literaturze grozy i rzeczom jej podobnym. Znaleźć można go pod adresem www.carpenoctem.pl/wordpress/pmateja. Fajny jest, pisuję na min rzadko, ale z ochotą. Tylko czasu ostatnio doń nie mam, ni głowy. Po co więc kolejny? Żeby pisać o rzeczach, które chcę, tudzież muszę zapamiętać, a które łączą się raczej z moimi zainteresowaniami ukierunkowanymi przez studia. To jest Linuxem, programowaniem w Pythonie i podobnymi rzeczami. Jako, że jestem w trakcie tworzenia pracy magisterskiej dotyczącej zarządzaniem linuksowymi hostami w sieci lokalnej, mam nadzieję zamieścić tu kilka ciekawostek spłodzonych jako produkty uboczne, albo po prostu od reszty pracy niezależne, a ciekawe.
Nie jestem ani ekspertem, ani radykałem. Znam się na rzeczy na tyle, na ile jest mi ta wiedza potrzebna. Na co dzień działam na laptopie z Archlinuxem, powłoką zsh i menedżerem okien dwm. Boskie połączenie, polecam.
A właściwie to głownie po to mam zamiar tu pisać, żeby mieć motywację do pisania magisterki. I po patosie.